Goszyce - Goschütz - Goszczycé - Hošice

na Górnym Śląsku - gmina Bierawa - powiat kędzierzyńsko-kozielski - województwo opolskie

Dawna osada myśliwska książąt raciborskich Przimastku

Nie zamieszczę tutaj dokładnej mapy dojazdu, aby każdy mógł poczuć w sobie namiastkę lokalnego odkrywcy. Jednak kilka wskazówek na pewno się przyda. Aby dotrzeć do Przimastku z Goszyc należy udać się drogą Kotlarską prowadzącą do Rud.

Na skrzyżowaniu, przy którym znajduje się zbiornik przeciwpożarowy, a nieopodal stoi wieża obserwacyjna, skręcamy w prawo, czyli w pokrytą asfaltem drogę Barrachowską. Mijamy kilka skrzyżowań, aż dojeżdżamy do skrzyżowania z Obrębową. Tutaj skręcamy w lewo i dojeżdżamy do szczytu wzniesienia. Na wzniesieniu po lewej stronie znajdziemy małą polanę ze zgliszczami szopy, która spłonęła kilka lat temu. Trudno uwierzyć, ale to właśnie tutaj książęta raciborscy odpoczywali wraz ze swoimi gośćmi od zgiełku współczesnego im świata.

Przimastku to jedna z form zapisu nazwy tego miejsca. Na mapach i dokumentach pojawiały się również Jagdhaus Przimasku, Przimostka, Przy Mostku, Przy Moście, Przy-mostka, aby wreszcie w czasach hitlerowskich zamienić się w pozbawiony śląskich korzeni Jagdhaus an der Brücke. Dzisiaj po zabudowaniach Przimastku zostały tylko porozrzucane kamienie, być może resztki podmurówek, a ścięty równo stożek wzniesienia wskazuje, że stał tu kiedyś budynek. Tak natomiast opisywano Przimastku w dodatku do gazety Oberschlesische Wanderer z 1931 roku:

W głębokich zakamarkach rudzko-raciborskich lasów, gdzie we współczesnych pełnych zgiełku i niepokoju czasach odnaleźć można jeszcze błogą, niczym niezmąconą ciszę, na niewielkim wzniesieniu, na polanie gdzie rozplatają się gęste korony drzew, aby światło mogło rozproszyć mroki lasu, stoi pięć prostych budynków wykonanych z drewnianych bali. Najokazalszy z nich przykryty jest szerokim dwuspadowym dachem, z którego wystaje wieżyczka z małym dzwonem. Budynek posiada taras, z którego roztacza się widok na górnośląski las. Uroku temu idyllicznemu miejscu dodają rosnące wokół potężne, sękate dęby.

Żeby lepiej wyobrazić sobie jak cały kompleks wyglądał warto rzucić okiem na stare mapy. Prezentowana poniżej z lewej strony niemiecka mapa topograficzna w skali 1:25 000 wydana została w 1883 roku. Widać tutaj polanę, na której znajdują się trzy główne budynki. Wydaje się, że na południe od nich były jakieś mniejsze budynki pomocnicze. U podnóża wzniesienia znajdowała się kapliczka. Na wschód od polany rozciągał się podmokły teren. Współcześnie to miejsce wygląda tak samo. Jest podmokłe i porośnięte sitowiem. Być może jest to relikt dawniejszego stawu. Na mapie oznaczono również w głębokim wykopie Fluss Kanal zwany współcześnie Pogonicą. Tym kanałem podobno spławiano przed laty drewno do Odry. To jednak temat na osobną opowieść. Na wydaniu tej samej mapy z roku 1938 Jagdahaus nazywa się już An der Brücke, a zamiast małych zabudowań pomocniczych pojawił się na polanie czwarty budynek. Kliknij na mapę, aby zobaczyć powiększenie. 

Zachowało się kilka fotografii Przimastku. Najstarsza i najbardziej znana pochodzi podobno z 1910 roku i przedstawia cesarza Wilhelma II, który z tarasu, głównego domu myśliwskiego przygląda się upolowanej zwierzynie. Fotografia ta została wydana ówcześnie w formie pocztówki. Kolejna fotografia przedstawia budynek sypialny. Czyżby kładka znajdująca się na pierwszym planie nadała nazwę całemu kompleksowi? Na trzeciej fotografii znajduje się kapliczka świętego Huberta. Zdjęcie to wykonał w 1968 roku ówczesny adiunkt nadleśnictwa w Kuźni pan Jerzy Bujok. Jak widać, w tamtym czasie kapliczka była już częściowo zrujnowana. Zdjęcia pochodzą z archiwum pana Ryszarda Haidera. Kliknij w zdjęcie, aby je powiększyć.

Kolejne fotografie są słabej jakości i pochodzą z czasopisma Oberschlesien im Bild z 1931 roku. Przedstawiają główny budynek kompleksu i widok z tarasu, oraz drewniane ozdobne drzwi. Kliknij w zdjęcie, aby je powiększyć.

Jagdhaus Przimastku powstał najprawdopodobniej w połowie XIX wieku za panowania księcia Wiktora I. Książę ten uczynił z Rud swoją główną siedzibę. W Przimastku zaś odnajdywał spokój i wytchnienie od codziennych obowiązków. Wspominając to miejsce Oberschlesien im Bild snuje opowieść o księciu, który znalazł tu odskocznię od stresującej pracy w parlamencie, tłoku wielkomiejskiego i pogoni za zyskami oraz wystawnego, ale jednocześnie uciążliwego życia w Berlinie. Otoczony przez niewielkie grono najbliższych przyjaciół znajdował tu upragniony odpoczynek. Regenerował ciało i umysł. W skromnych, urządzonych bez zbędnego przepychu, ale jednak bardzo wygodnych pokojach, całe towarzystwo spędzało nawet kilka tygodni w roku. Z rozmysłem porzucili oni deptaki w modnych kurortach, a nad uroki muzyki orkiestrowej przedkładali najpiękniejszą muzykę natury, jaką było porykiwanie jeleni. Czas wypełniały im typowo myśliwskie zajęcia, takie jak tropienie i podglądanie zwierzyny oraz zasiadki. Aby zadbać o rozwój duchowy grywano na instrumentach, głównie na cytrach oraz zajmowano się sztukami plastycznymi. Świta książęca i cała służba zakwaterowana była w sąsiednich budynkach. Były również pomieszczenia dla koni i zaprzęgów. Pocztę dostarczano do osady codziennie. Bardzo często w odwiedziny do męża przybywała księżna wraz z dziećmi.

Przimastku naznaczone zostało obecnością znamienitych gości. Jednym z nich był niemiecki poeta i językoznawca August Heinrich Hoffmann von Fallersleben. Był on autorem Pieśni Niemców, która później stała się niemieckim hymnem. Słowa Deutschland, Deutschland über alles napisane w dobie rozbicia Niemiec, były wezwaniem do porzucenia partykularnych interesów i podjęcia działań na rzecz zjednoczenia państwa niemieckiego. Hitlerowcy wykorzystali propagandowo te słowa nadając im odmienny sens. W ten sposób Hoffmann von Farellsleben w swojej twórczości wykazujący wiele sympatii do innych narodów w tym narodu polskiego. Pozbawiony przekonań skrajnie nacjonalistycznych, stał się nagle wbrew sobie autorem wybitnie szowinistycznej pieśni. Przekonania polityczne von Fallerslebena, jego sprzeciw dla przestarzałego systemu politycznego i absolutyzmu stał się zresztą powodem usunięcia go w 1842 roku z Uniwersytetu Wrocławskiego i skazania w zasadzie na banicję. Dopiero po zrehabilitowaniu został zatrudniony, jako bibliotekarz w ogromnej bibliotece na zamku w Corvey, w rodowej siedzibie książąt raciborskich. Stąd już blisko było do odwiedzin posiadłości księcia na ziemi raciborskiej. Po raz pierwszy poeta przybył do Rud na początku 1861 roku po śmierci swojej żony. Oberschlesische Wanderer tak opisuje po latach pierwszy jego pobyt na śląskiej ziemi: Urok starej klasztornej wsi i pełne czaru dziewicze lasy pomagały mu ukoić ból, jaki nosił w sercu po śmierci swojej ukochanej żony. W pełnych spokoju Rudach odnalazł pocieszenie, ale też ciszę i skupienie, które pozwoliło mu nabrać sił do nowej pracy. Właśnie tutaj rozpoczął prace nad swoimi wspomnieniami. Czas, jaki spędził w Rudach zainspirował również powstanie wielu krótkich, pełnych umiłowania przyrody wierszy. 

Von Fallersleben aktywnie spędzał czas zwiedzając Górny Śląsk i poznając jego mieszkańców. W tych podróżach w roli przewodnika towarzyszył mu sekretarz księcia Schmidt. Wielkie wrażenie wywarł na nim górnośląski przemysł i bogactwa naturalne. Tak pisał w jednym ze swoich listów: Poznałem nowy świat, niemiecką Kalifornię. Nie ma tu wprawdzie złota, ale za to jest żelazo, jest cynk i jest węgiel w wielkich ilościach. W Rudach poznał Hoffmann doktora Juliusza Rogera, z którym się zaprzyjaźnił odnajdując w nim pokrewną duszę. Był zachwycony jego pracami nad zbiorem śląskich pieśni. Zaangażował się zresztą bardzo w opublikowanie tego zbioru pomagając Rogerowi znaleźć wydawcę. Sam poeta wydał później również ich przekład na język niemiecki. 

Podczas drugiej wizyty na Śląsku w 1864 zawitał, jako jeden z przyjaciół księcia w Przimastku. Natchniony tym pięknym miejscem napisał 30 maja 1864 roku wiersz, którego rękopis oprawiony w ramy był przechowywany przez rodzinę książęcą, jako bezcenna pamiątka.

Na pierwszym z poniższych wizerunków widnieje książę raciborski Wiktor I Maurycy, panujący w czasie kiedy Rudy odwiedzał von Fallersleben. Na obrazie zaś przedstawiono poetę we własnej osobie. Można sobie wyobrazić, że tak samo odpoczywał w cieniu dębów w Przimastku. Reprodukcja obrazu autorstwa Ernsta Henselera pochodzi ze strony artothek.de

 

Jak już wyżej wspomniano Przimastku nawiedził również przy okazji polowania w 1910 roku cesarz niemiecki Wilhelm II. Gospodarzem w Rudach był wtedy książę Wiktor II Amadeusz przedstawiony poniżej na obrazie Philipa de László. Na sąsiednim szkicu sportretowano cesarza Wilhelma II w stroju myśliwskim.

 

Złote czasy osady myśliwskiej Przimastku skończyły się jeszcze w latach 20 ubiegłego wieku, kiedy to kolejny książę raciborski z powodów ekonomicznych zmuszony był ograniczyć rozmach swojego dworu i więcej czasu spędzał poza Rudami. Jagdhaus nie był już tak często zamieszkiwany jak wcześniej. Wieść gminna niesie, że w czasie II wojny światowej przebywał tu Adolf Hitler. Nie jest to jednak informacja zweryfikowana. Po zakończonej wojnie budynki kompleksu pozbawione w zasadzie gospodarza popadły w ruinę i z czasem zniknęły bezpowrotnie.

Jakiś czas później na miejscu dawnej osady została wybudowana przez dentystę pana Błaszczyńskiego dużo skromniejsza chata myśliwska. Budynek posiadał dwa oddzielne pomieszczenia. Dwie pierwsze fotografie wykonane przez pana Rajnolda Proksza z Goszyc pochodzą z końca lat 70 ubiegłego wieku. Trzecia fotografia, ze zbiorów pana Ryszarda Haidera została wykonana w lipcu 1983 roku. Przed budynkiem stoją od lewej: Heinz Hapke, Andrzej Haider, Joachim Waduła i Ryszard Haider. Zmiany w terenie pociągnęły za sobą również zmiany na mapach. Na mapie topograficznej w skali 1:50 000 z 1985 roku widnieje jeden mały prostokąt oznaczający ten powojenny dom myśliwski. Budynek spłonął w czasie wielkiego pożaru w 1992 roku.

Po wielkim pożarze w tym miejscu leśnicy wybudowali jeszcze skromniejszy drewniany domek z werandą, który służył dla wytchnienia ludzi w czasie odnawiania lasu. Wokół posadzono kilka ciekawych gatunków drzew i krzewów. Domek był często odwiedzany przez przemierzających pożarzysko rowerzystów. Również leśnicy lubili się tam czasami spotkać żeby pogadać o robocie w towarzystwie śpiewających skowronków. Stara nazwa Przimastku zatarła się już w pamięci ludzi, a w jej miejsce pojawił się Jagdhaus na Pożarzysku. Niestety jakieś fatum musiało zawisnąć nad tym miejscem ponieważ ten ostatni mały domek również niedawno spłonął. Być może w wyniku podpalenia. Fotografia z zimy 2009 roku została znaleziona w Internecie. Druga fotografia pochodzi z marca 2011 roku.

 

Współcześnie na polanie znaleźć można tylko zgliszcza spalonej chaty. Spacerując po okolicy można dostrzec wiele znaków bytności człowieka. Tak jak to charakterystycznie ścięte wzgórze na którym prawdopodobnie stał przed wojną główny budynek osady. Oprócz takich reliktów po starych drzewach jak na trzeciej fotografii rośnie w koło jeszcze sporo wiekowych okazów. Dodatkowo po pożarze jak już wspomniano posadzono kilka nowych szlachetnych drzew i krzewów. I to chyba jedyne co pozwoli odróżnić w przyszłości to miejsce od reszty lasu. Schodząc w dół ze wzgórza odnajdziemy zabagniony teren, który być może dawniej był stawem. Prawie całkiem zniknęła natomiast droga która niegdyś prowadziła obok tego bagniska w las i dalej do Fluss Kanal. 

 

Źródła:

"Oberschlesien im Bild" nr 45 z 6 listopada 1931

Grzegorz Wawoczny "Rudy wczoraj i dziś"

Zygmunt Antkowiak "Wrocław od A do Z"

Okruchy informacji o Przimastku przekazali: Ryszard Haider, Robert Pabian, Henryk Postawka, Rajnold Proksza.